Czy pożyczanie pieniędzy ma ekonomiczny sens?

Życie na kredycie to idea promowana właściwie od lat osiemdziesiątych. Przełomowy moment to 1984 roku. Od tego momentu w Stanach Zjednoczonych stopy procentowe stopniowo się obniżały, żeby osiągnąć wartości praktycznie zerowe w 2021 roku. Pożyczanie pieniędzy to już nie luksus, ale wręcz obowiązek, żeby poradzić sobie lepiej z inflacją i zaspokoić podstawowe potrzeby rodziny. Warto zatrzymać się przy temacie nieco dłużej.

Karta kredytowa i życie w czasach niskich stóp procentowych

W Stanach Zjednoczonych karta kredytowa to właściwie wyznacznik życia konsumpcyjnego. Człowiek bez karty kredytowej wzbudza podejrzenia, a często nie otrzymuje zatrudnienia. Brak zdolności kredytowej wyklucza z konsumpcji, z życia społecznego. W Polsce ten obraz pojawia się najczęściej w dużych miastach, gdzie wydatki gospodarstw domowych przekraczają dochody, tylko w nieco innej formie. Wielu kredytobiorców poza kartami kredytowymi utrzymuje kredyty gotówkowe, umowy leasingu, korzysta z usług wynajmu różnych przedmiotów codziennego użytku. Brak własności prywatnej to idea promowana w tzw. nowym porządku świata, na Światowym Forum Ekonomicznym.

Koniec lokat, a w zamian potrzeba budowania zdolności kredytowej

W Polsce o kredyt gotówkowy trudno bez wypracowanej w trudach pozytywnej zdolności kredytowej. Maksymalny poziom pożyczki gotówkowej, zarezerwowany dla najbogatszych to zaledwie 255 550 zł. Poziom zadłużenia wynika bezpośrednio ze zdolności kredytowej. Niski poziom dochodów to też niski kredyt. Dobra strategia w czasach niskich stóp procentowych to zwiększanie poziomu dochodów i obniżanie wydatków gospodarstwa domowego w celu sięgnięcia po znacznie wyższe zadłużenie. Dlaczego to takie istotne? Z dwóch powodów. Pierwszy z nich dotyczy reakcji na sytuacje kryzysowe, a drugi wynika z nieopłacalności oszczędzania. Wiele banków wycofało przecież zupełnie lokaty bankowe, albo nie gwarantuje już pokonania inflacji. Jeżeli nie rozumiesz świata inwestycyjnego i nie orientujesz się w zasadach analizy fundamentalnej, technicznej pozostaje Ci budowanie zdolności kredytowej, a nie klasyczne oszczędzanie, szczególnie przy słabej umowie o pracę.

Stały dochód na umowie o pracę to temat właściwie luksusowy i zarezerwowany dla najlepszych kredytobiorców. Nawet minimalna umowa o pracę, ale stabilna zapewnia kredytobiorcy dużą przewagę ze względu na oddziaływanie rynku kredytowego. Z tego powodu nie powinieneś obawiać się zadłużenia konsumpcyjnego, tylko właśnie zmienić paradygmat wydatków, nie na bazie oszczędności, tylko środków zewnętrznych pochodzących z banków lub parabanków (praktycznie identyczne zasady analizy dłużników).