Anty-reklama pożyczek chwilówek

W Polsce już od lat toczy się dyskusja na temat zasadności istnienia pożyczek chwilówek. Jedni uważają ją za naruszenie swobód obywatelskich (no bo każdy musi płacić mało) a inni bronią ich, ze względu na charakter tego biznesu. I choć wydaje się, że rację mają „ci drudzy”, to nie można nie odnieść wrażenia, że chwilówki mogą poważnie zaszkodzić domowym finansom.

Oczywiście nie chodzi tu o samą ideę chwilówek. Ta jest jak najbardziej zasadna, gdyż każdy ma prawo prowadzić działalność na tym polu. Poza tym klienci firm pożyczkowych wiedzą (powinni wiedzieć?) czym taka chwilówka jest i z czym wiąże się jej zaciągnięcie. Skąd zatem bierze się tak zła opinia na temat chwilówek? Chyba stąd, że niepotrzebnie informuje się o nich wyłącznie w kontekście pozytywnym.

Darmowe pieniądze?

Odkąd pożyczane pieniądze są darmowe? Oczywiście, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że za tym pojęciem stoi brak odsetek i innych kosztów, to jak najbardziej jest w tym sporo racji. Niestety, każdą pożyczkę trzeba oddać. A jak powszechnie wiadomo, wzrost przychodów (nawet w tytułu pożyczek), generuje zwiększone przychody. Dlatego każdy, kto chce zaciągnąć chwilówkę (niekoniecznie darmową) musi mieć na uwadze to, czy przy wyższym poziomie konsumpcji, uda mu się spłacić domowy budżet. Nietrudno zatem dojść do wniosku, że chwilówki są tylko dla tych, u których środki na spłatę są już zaplanowane. Niestety w reklamach bardzo mało się o tym mówi.

Kultura zakupów!

Na co można wydać pieniądze z chwilówki? Według treści wielu reklam mogą być to wakacje, nowy samochód (choć pewnie w części lub używany), zakup nowego sprzętu AGD i – rzecz jasna – remont domu. Niestety żaden z tych wydatków, nie jest nam potrzebny do przeżycia. Mowa tu jedynie o przyjemnościach, które mają podnieść standard naszego życia. Zaciąganie chwilówek na inwestycje, które w gruncie rzeczy nie są nam potrzebne, to tylko nieświadoma próba generowania dodatkowych długów. Te zaś – jak wiadomo – bardzo szybko się mnożą. Dlatego zamiast zadłużać się na remont, warto odłożyć pieniądze na ten cel. Jeśli nas na to nie stać, lepiej poszukajmy dodatkowego dochodu. Dopiero gwarantowane przychody dają nam możliwość zaciągnięcia chwilówki!

Łatwo pożyczyć, łatwo oddać...

W wielu reklamach, pożyczki chwilówki traktuje się jako mało istotne obciążenia finansowe. Zasada „łatwo pożyczyć, łatwo oddać” jest tu wręcz gloryfikowana. Tymczasem osoba która zarabia 3 tysiące złotych i zaciągająca (darmową) chwilówkę na 1 tysiąc, otrzyma przy następnej wypłacie jedynie 2 tysiące złotych. Jeśli pieniądze te nie zostały przeznaczone na inwestycje „na przyszły miesiąc”, to w kolejnym dłużnik będzie musiał przeżyć za znacznie mniejszą kwotę. Problem w tym, że prawdopodobnie nie będzie on mógł wygenerować wyższych przychodów (co najmniej o ten tysiąc złotych) w tak krótkim czasie. Jeśliby mógł sobie pozwolić na tak wysoki wzrost, najprawdopodobniej dbałby on o to, by stosowne środki uzyskiwać jak najczęściej a sama pożyczka nie byłaby wtedy potrzebna. Niestety, żadna z reklam nie podaje takich analiz. W efekcie z chwilówek nie korzystają osoby, które ich naprawdę potrzebują, lecz klienci, dla których zadłużanie stało się (niezdrową) normą.

Podsumowanie

Reklamy chwilówek są tak skonstruowane, by zachęcić przyszłych klientów do jak najczęstszego zaciągania zobowiązań w danej firmie. Jest to oczywiście truizm, ale – bądźmy szczerzy – m.in. to on odpowiada za tak wysoki odsetek niespłaconych zobowiązań wobec firm pożyczkowych. Można też zaryzykować stwierdzenie, że tendencje te niekorzystnie wpływają również na finanse firm pożyczkowych, które borykają się z problemem zalegających długów.